2011-12-10

Przedsmak II

Poniżej 1/3 naszej zeszłorocznej wyprawy w ogromnym skrócie - absolutnie nie jest to kwintesencja, co najwyżej ekstrakt. Pełna wersja 3/3 pojawi się gdzieś, kiedyś, w formie bliżej nieokreślonej, ale będzie na bank, zwłaszcza, że mam ban na góry i zaczynam od nowa cykl fizjo, który może pomoże, ale w sumie to nie wiadomo... Mniejsza o to. Tak czy inaczej, czas się znajdzie, a chwilowo -
zapraszam nad Bajkał :)


















W sierpniu bieżącego roku minął okrągły rok od wyruszenia w naszą podróż życia, w związku z tym odczuwam ogromną tęsknotę za poprzednim latem, kiedy podłoga mojego pokoju zapełniona była najróżniejszymi podróżniczymi artefaktami, takimi jak nakomarniki, mapy, butle z gazem, noże, przynęty na ryby, a wszelkie przygody oraz towarzyszące im zachwyty, niepokoje i wzruszenia znajdowały się jeszcze w sferze marzeń, a nie wspomnień... Z tym większą przyjemnością i nostalgią powrócę do tamtego czasu, kiedy to wraz z mężem Grzegorzem i dwojgiem naszych przyjaciół – Molarem i Joanną pędziliśmy koleją przez kontynent, zdobywaliśmy nadbajkalskie góry, błądziliśmy po bezdrożach tajgi syberyjskiej i chłonęliśmy absurd rosyjskich realiów.

2011-11-21

Reset

Dziwnie tak w Tatrach w listopadzie bez śniegu, zimna i bez wiatru nawet... Nierzeczywiście trochę, jakby się nam Natura zapomniała kompletnie i zasnęła gdzieś w jesiennym słońcu...



I ciekawostka: jeszcze nigdy nie byłam w tak kiepskiej formie fizycznej, co teraz i jeszcze nigdy nie chodziłam tak często, co tej jesieni. I chyba nigdy tego tak bardzo nie doceniałam... a miesiąc temu już prawie nie wierzyłam, że jeszcze kiedyś wyjdę Tam Gdzieś Wyżej...

Trochę się pozmieniało.

2011-11-17

The purest beauty

Po prostu.

I w tym tygodniu też się uśmiecham, bo jednak udaje mi się wdrapać tu i tam. Nie jakoś wysoko wprawdzie, ale... zawsze to jakaś namiastka... No i jest czas na zdjęcia i kontemplację :) A dzięki zdjęciom mogę sobie przeżywać te chwile w nieskończoność, np. dzisiaj :)

(...)

Ach, ta górska jesień...

2011-11-01

Back on bike

Nic nie działa tak dobrze na chore kolana jak 45 km na rowerze, pomarańczowa jesień i pijiu po powrocie :)

A trasy rowerowe pod Częstochową niszczą kosmos.

Piękny weekend :)







Więcej fotek tutaj.