2009-07-04

Cornwall Part 1

Początki, jak to często bywa, były trudne :) Po dotarciu o 12 w nocy do Newquay, pojawił się lekutki problem ze znalezieniem otwartego kempingu... Na około 5 pierwszych kazano nam wrócić rano, bądź też powitał nas zachęcający napis: "Families and couples only", bądź też zamknięty szlaban. Na szczęście, bodajże na szóstym, wesoły pan odesłał nas na specjalne rezerwowe pole przeznaczone dla maruderów szukających pól kempingowych po nocy, gdzie się całkiem przyzwoicie przekimaliśmy.

Dnia następnego urządziliśmy przeprowadzkę na kemping w "centrum miasta"(które to określenie zostało wyszydzone okrutnie przez wesołego pana strażnika podczas porannej rozmowy :)) No a potem wynajem desek, plaża, słońce, błękitny ocean, pierwsze nieśmiałe próby na desce (Grisza - foty!!!!!), kolacyjka w knajpce z tarasem z widokiem na zatokę i..... coś jeszcze o czym już wszyscy wiedzą... ale o tym później :)


cdn...

1 komentarze: