2009-09-18

Kornwalia jeszcze raz


Dnia drugiego postanowiliśmy zjechać wybrzeże aż na sam koniuszek zwany Land's End. I co się stało? Mgła się stała i deszcz się stał. Nienawidzę tego kraju. 

Później mgła się odstała i został tylko deszcz. A jeszcze później pojawiło się coś na kształt słońca i właśnie wtedy znaleźliśmy się w St. Ives (patrz post niżej) - uroczym nadmorskim miasteczku. Przedtem zaliczyliśmy Penzance, które było mocno średnie, ale za to pojawiły się w nim pirackie akcenty...

Następne wypady pewnie dopiero na wiosnę... trochę będzie mi brakować tych piątkowych wieczorów, kiedy gnałam z pracy do domu, żeby jak najszybciej wskoczyć wraz z Panem Prezesem i Mistrzem Piotrem do auta i jazda! w nieznane zakątki Anglii...

Cóż... wracam do lektury i wina. Shogun - polecam gorąco.


IMG_4578-2

0 komentarze:

Prześlij komentarz