2010-01-16

Zima na Wyspach

już się co prawda skończyła, ale wcześniej wywróciła tutejsze życie do góry nogami... codzienny spacer na stację po oblodzonym chodniku z naszej górki był prawdziwym wyzwaniem, dojazd do pracy kolejnym... Mała Apokalipsa. Na szczęście resztki śniegu stopniały dzisiaj i szczerze mówię, a raczej krzyczę - nigdy więcej śniegu w tym kraju! No chyba, że tylko na sobotę i niedzielę. Wtedy zdzierżę.

A propos soboty i niedzieli - jako, że Sylwester był raczej pijąco-siedząco-deszczowy, w weekend postanowiliśmy się uaktywnić i "zrobić" naszą standardową trasę rowerową tym razem pieszo. Taka mała wprawka przed Syberią :) Z herbatką w termosie i rumem w kieszeni.












1 komentarze: