2010-04-05

Sofija

Sofija została nam zaprezentowana przez przewodniczkę Marię, aczkolwiek nazwanie Marii przewodniczką jest dosyć brawurowym posunięciem. Maria miała długie szpony z naklejkami, krótkie, karbowane blond włosy, bardzo cichy głos, który uniemożliwiał usłyszenie czegokolwiek osobom stojącym więcej niż metr od niej oraz dosyć wątłą wiedzę historyczną. 

Po około godzinie zwiedzania doszłam do wniosku, że cichy głos Marii jest błogosławieństwem, gdyż stojąc więcej niż metr od niej, nie musiałam ze wszystkich sił powstrzymywać się od śmiechu. 

Pod koniec naszego zwiedzania, okazało się, że cichy głos Marii potrafi przejść niesamowitą transformację i zabrzmieć niczym gong pod warunkiem, że pozwoli się Marii porozmawiać o najdroższej ulicy w Sofii, gdzie znajdują się tylko i wyłącznie "Armaniii... Dolce Gabbanaaa... Versaceee..."

Ale dosyć już tych szyderstw, przejdźmy do bułgarskiej stolicy. Tutaj niestety nasuwa się na myśl tytuł ostatniej płyty Pidżamy Porno ... Poza kilkoma ładnymi miejscami Sofia robi raczej przygnębiające wrażenie - zniszczone budynki, mnóstwo żebraków, prawie żadnej restauracji ani kafejki... I smutni ludzie.Taka Warszawa sprzed 20 lat. Jak to Grisza zwięźle ujął: "J***a komuna. Niczego nie nienawidzę bardziej niż komuny."

IMG_5344
IMG_5351
IMG_5349
IMG_5361
IMG_5374
IMG_5376
IMG_5378
IMG_5360

0 komentarze:

Prześlij komentarz