Sofija została nam zaprezentowana przez przewodniczkę Marię, aczkolwiek nazwanie Marii przewodniczką jest dosyć brawurowym posunięciem. Maria miała długie szpony z naklejkami, krótkie, karbowane blond włosy, bardzo cichy głos, który uniemożliwiał usłyszenie czegokolwiek osobom stojącym więcej niż metr od niej oraz dosyć wątłą wiedzę historyczną.
Po około godzinie zwiedzania doszłam do wniosku, że cichy głos Marii jest błogosławieństwem, gdyż stojąc więcej niż metr od niej, nie musiałam ze wszystkich sił powstrzymywać się od śmiechu.
Pod koniec naszego zwiedzania, okazało się, że cichy głos Marii potrafi przejść niesamowitą transformację i zabrzmieć niczym gong pod warunkiem, że pozwoli się Marii porozmawiać o najdroższej ulicy w Sofii, gdzie znajdują się tylko i wyłącznie "Armaniii... Dolce Gabbanaaa... Versaceee..."








0 komentarze:
Prześlij komentarz