Wiosna! I po wiośnie. Dziś powrócił listopad. Jest to tym bardziej denerwujące, że listopad trwa tu zazwyczaj od lipca do maja (jak widać było na dzisiejszym grillowaniu, a raczej na jego nędznej próbie), z krótką przerwą w czerwcu.
Ale... wiosna przyszła i trwała aż 3 tygodnie, w związku z tym można śmiało stwierdzić, że na ten rok mamy z wiosną spokój.
:)
Tak poza tym, to lubimy tutejszą pogodę. Jest taka... inna.
Poniższe zdjęcia zrobiłam kilka tygodni temu, włócząc się samotnie po parku, gdy w tym czasie Grisza leczył kaca. Jak widać nawet kac się czasem do czegoś przydaje :)









0 komentarze:
Prześlij komentarz