czyli zaległy materiał z Mazur. Było jak zawsze: 16 ton absurdu, kilka kryzysowych sytuacji, a właściwie to tylko jedna, gdy zasuwaliśmy z Dobskiego do Giżycka i trochę się spóźniliśmy na otwarcie kanału, nie mając zapasów Specjali, w związku z czym trzeba było zaparkować w kanale, zrobić zakupy i wbić się w krzaczory, wskutek czego w owym kanale przytarliśmy, a właściwie to ja przytarłam płetwę sterową.
Jeszcze gwoli tytułu: że wódka i macanie to wiadomo, ale skąd ciasteczko? Ano stąd, że od naszej wspaniałej Mamy dostaliśmy tort rocznicowy, obficie nasączony spirytusem do tego stopnia, że osoba sterująca łajbą mogła go zjeść dopiero wieczorem :) W zasadzie można powiedzieć, że na tym rejsie wódka i ciasteczko stanowiły nierozerwalną całość :) Wielkie brawa dla Mamy Bożenki :)
Sternik Molar:
Sternik Grisza:

Sternik ja i pijana hałastra ;)

Sternik Barbra:


Tap madl ;)

Oraz wschód słońca w Mamerkach po imprezie, podczas której nasza załoga przeszła samą siebie klarując w sumie ok. 50 browarów. Tzn. nie załoga, przepraszam, sternicy, a dokładnie trzech muszkieterów plus jeden muszkieter Grisza, który dołączył na chwilę przez przypadek ;) Zainteresowanym pozostawiam tę noc do własnych rozważań :)





0 komentarze:
Prześlij komentarz